Rodeo Matematyczne

Inspiracje.  Zawsze intrygowało mnie dlaczego mówiąc o kształceniu matematycznym wprowadza się wątek kształtowania odporności emocjonalnej dziecka. Nie zaobserwowałam takiej tendencji w przypadku np. kształcenia językowego czy przyrodniczego. Być może odzwierciedla to przekonanie pedagogów i edukatorów o tym, że kontakt dziecka z matematyką może być niebezpieczny. Analizę negatywnych konsekwencji bezpośredniego kontaktu dziecka z matematyką z odniesieniem do różnych systemów klasyfikacji zaburzeń rozwoju można znaleźć w wielu publikacjach. W tym tekście koncentruję na profilaktyce – kształtowaniu umiejętności ujeżdżania matematyki z pomocą metody MathRiders i programu Mathjogs autorstwa Grupy Edukacyjnej Helen Doron.

Podobnie jak wielu dorosłym, fakt ukończenia obowiązkowej edukacji matematycznej na poziomie szkoły średniej (z późniejszym epizodem statystycznym w okresie studiów) dał mi możliwość bezkarnego stosowania paralizatorów byka matematycznego w postaci kalkulatora. Do konfrontacji powróciłam po latach za sprawą dzieci, które trafiały do mnie na terapię w stanie fobii matematycznej. Wierna zasadzie „poznaj to, czego się boisz” podeszłam do ogrodzenia, wyciągnęłam rękę i… matematyka dała się pogłaskać za sprawą zaangażowanych ludzi, Puchacza Piotra i przede wszystkim za sprawą szczególnej metodyki.

Dlaczego? U podstaw metody tkwi założenie, że ludzie rodzą się z wrodzoną predyspozycją do kategoryzowania świata pod kątem ilości. Ta umiejętność, która stanowi podstawę myślenia matematycznego, jest aktywna już w okresie noworodkowym, co potwierdzają badania z udziałem noworodków i niemowląt prowadzone w paradygmacie habituacji vs dehabituacji. Noworodki i niemowlęta są „żywo” zainteresowane rozwiązywaniem zadań wymagających porównywania ilości, co przejawia się w zmianach parametrów ich uwagi. W okresie późniejszym każde dziecko zaczyna poszukiwać własnych strategii przeliczania z wykorzystaniem zachowań werbalnych, gestowych i użyciem różnych rekwizytów.

Po co? Celem metody jest, bazując na tych wrodzonych predyspozycjach, wspierać dziecko w poszukiwaniu efektywnych strategii matematycznych na każdym etapie rozwoju myślenia poprzez ułatwianie mu konsolidowania, rozwijania i utrwalania wiedzy od poziomu konkretu do poziomu abstrakcji. Równie ważnym celem jest dostarczenie dziecku pozytywnych doświadczeń w obcowaniu z matematyką – radości z jej odkrywania, poczucia bezpieczeństwa i pewności. Język matematyki stanowi fundamenty dla wielu innych nauk, zawiera w sobie ogromny potencjał kreacyjny i jest wszechobecny w naszym życiu dostarczając nam narzędzi do kodowania, porządkowania, przetwarzania informacji na wielu poziomach.

Jak? Program Mathjogs jest dedykowany dzieciom od 4 do 11 roku życia. Realizowany jest na 6 poziomach o wzrastającym stopniu trudności problemów matematycznych. Dzieci są kwalifikowane do poziomu w oparciu o uprzednią diagnozę aktualnego poziomu rozwoju umiejętności matematycznych. Układ treści ma charakter spiralny, przez co treści z tego samego zakresu tematycznego ale na wyższym stopniu zaawansowania problemu powracają na kolejnych etapach nauki. Do każdego poziomu zostały opracowane szczegółowe scenariusze zajęć. Wszystkie scenariusze realizowane są zgodnie z formułą uwzględniającą optymalne formy aktywności umożliwiające dzieciom odkrywanie, stosowanie i utrwalanie wiedzy matematycznej. Muzyka, ruch, praca w kręgu, praca w zeszytach ćwiczeń to stałe elementy zajęć. Szczególną wartość mają wykorzystywane w trakcie zajęć pomoce, które umożliwiają dzieciom bezpośrednie, wielomodalne doświadczanie matematyki. Nauka przebiega w małych grupach (do 8 osób) z częstotliwością 1-2 razy w tygodniu. Wspólne rozwiązywanie problemów matematycznych, możliwość obserwowania, współuczestniczenia w grupie, wyrażania swoich myśli i spostrzeżeń jest ważnym elementem tej metody. Grupa sprzyja zabawie, uczy i motywuje dzięki odpowiednio dobranym proporcjom współdziałania i rywalizacji.

Konteksty. Metoda nie jest alternatywą dla nauki w szkole. Umożliwia nabywanie i utrwalanie wiedzy matematycznej w tempie właściwym danemu dziecku – niezależnie od wieku, klasy, do której dziecko uczęszcza. Punktem wyjścia jest aktualny poziom umiejętności dziecka. Metoda jest alternatywą dla korepetycji, zajęć wyrównawczo-kompensacyjnych itp. Jest także propozycją dla dzieci zdolnych, których poziom umiejętności wykracza poza poziom nauczania w przedszkolu, szkole.

Perspektywy. Prywatnie jestem dzieckiem, które długo nie mogło zrozumieć dlaczego po słowie „dziewiętnaście” jest „dwadzieścia” a nie „dziesiętnaście”. Jestem młodą dziewczyną, która bała się matury z matematyki. Jestem kobietą, która zapytana o to ile jest 7×9 próbuje to ustalić za każdym razem przy pomocy innych karkołomnych obliczeń. Jestem mamą sześciolatków, które poszukują swoich strategii liczenia, pytają o numery telefonów, autobusów, mierzą misie i uważają, że wartość monet zależy od ich ilości i wielkości.

Zawodowo zajmuję się diagnozą i terapią neuropsychologiczną. Z wykształcenia jestem psychologiem, nauczycielem nauczania początkowego i neurologopedą. Często zdarza mi się pracować z dziećmi, które przeraża język matematyki. Na których „program nauczania” wymusza poszukiwanie liczby trzycyfrowej z cyfrą 4 w pozycji setek, podzielnej przez 3 i nie podzielnej przez 5 w momencie, gdy nie potrafią one jeszcze dodawać z przekroczeniem progu dziesiątkowego. Które nieruchomieją lub reagują płaczem na dźwięk słowa „mnożenie”.

Przez kilka ostatnich dni uczestniczyłam w szkoleniu z metody Mathjogs – przechodziłam przez ogrodzenie i oswajałam matematykę. Brałam „liczby” w dłonie przyglądając im się z niedowierzaniem, odkrywałam z niecierpliwością desenie tabliczki mnożenia na karcie liczb, pierwszy raz zobaczyłam na własne oczy część wspólną zbioru i wiele, wiele… Gdyby nie fakt, że podobnych emocji doświadczali również matematycy z doświadczeniem pedagogicznym obecni na szkoleniu, miałabym pokusę przypisania sobie entuzjazmu ignoranta nieobytego z tematem. Biorąc pod uwagę aktualny stan rzeczy w zakresie nauczania matematyki czuję, że nic nie powstrzyma mnie przed spontaniczną dewastacją ogrodzenia. Bo to nie matematykę trzeba oswajać ale ludzi i ich uprzedzenia…

Agnieszka Olszewska, 6 lutego 2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *